Czyli kto ma robić, żeby inni nie musieli robić?
Ostatnio przejeżdżając się ulicami Miasta Stołecznego Warszawy na jednym ze skrzyżowań zauważyłem przewrócony pachołek, czy inną blokadę drogową. Znajdowała się ona na środku pasa; wszystkie samochody grzecznie omijały ją i nie przeszkadzały jej w spoczynku. Zacząłem zastanawiać się – co z tym fantem zrobić? Czy w obowiązku ‘dobrego obywatela’ należy trzymanie się, podniesienie pachołka? Rozwiązało by to problem natychmiastowo. Ale, bo zawsze są jakieś ale, po pierwsze z prawnego punktu widzenia nie można ot tak zatrzymać się na drodze bo stajemy się zagrożeniem dla ruchy (znacznie większym niż pachołek?). Dlatego, należałoby zatrzymać się na poboczu/chodniku i wtedy przejść się i pachołek uprzątnąć. Zamykając uprzednio oczywiście samochód – dobry obywatel w większości przypadków w oczach ‘zwykłych obywateli’ to frajer.
Ale dlaczego ja mam to robić? Śpieszę się do pracy! Nie będę sobie brudził rąk. Po to są służby porządkowe, aby przyjechały i udrożniły przejazd. Jedynym problemem jest to, że służby porządkowe nie działają (jeszcze) jak Bat
man i nie są wszędzie. Prędzej czy później przeszkodę usuną, jak ją znajdą. Można oczywiście powiadomić je telefonicznie. Ale czy ktoś zna numer? No i mam jeszcze za to płacić?! No i tak wyszło, że pachołek jak był tak jest, a my wygodnie, czysto i szybko tłoczymy się na jednym pasie.